I ten ich związek z dobrem świata ścisły,

I cel ich wieczny w swoją wcielisz wolę,

Wtedy swobodne masz do czynu pole.

Ale cóż będzie, jeśli „twórcze zamysły” sprzeczne są z tym, co nam najdroższe i najświętsze? Wszak tak znienawidzona przezeń „historyczna nowa szkoła” z tych samych „praw niezmiennych” wychodząc, do zgoła innych wyników doszła? Tu winna by się wszcząć przed czytelnikiem dyskusja nad „prawami niezmiennymi”, ale że dyskusje nie wchodzą w obręb poezji, odchodzimy przekonani przez poetę mniej, niż przez jeden okrzyk Mickiewicza. Stąd też społeczne znaczenie poezyj Asnyka jest prawie żadne. Na formowanie przekonań dorastającego pokolenia wcale nie wywarł wpływu. Do uczucia się nie odwoływał, a do refleksji lepiej od sonetów przemawiają podręczniki historii i socjologii.

Z poczucia wysubtelnionego harmonii, a nie z ciasnego partyjnego poglądu, wypływa również stanowisko, zajęte przez poetę wobec nowych prądów, które w naszym społeczeństwie coraz silniej się objawiają. Zgiełk uliczny zagłusza dlań potężny, ale cichszy hymn wyzwalającej się pracy; razi go brutalność porywów, przez którą nie tylko dzikość prześwieca, lecz i siła; więc w pierwszym popędzie zdobywa się na ryczałtowe i niesłuszne potępienie (W Loży); ale już po chwili poczucie harmonii i ładu każe mu wyznać, że może w tej wrzawie jest echo młotów, rzeźbiących „przyszłości ołtarze”. Nigdy i nigdzie Asnyk nie był poetą partii, poetą skrystalizowanego programu społecznego i narodowego. Wychowanie, tradycje nadawały pewien kierunek jego marzeniom, ale dusza jego, subtelna i dźwięczna, żądała przede wszystkim i zawsze tak niezbędnej dla siebie harmonii, słodyczy tonów. W wirze gwarnego życia, wśród niesfornej wrzawy przypomina chwilami smutnego muzyka, któremu kazano żyć wśród łoskotu i stuku maszyn fabrycznych, gdy mu w uszach dzwonią mimo woli najczulsze i najpiękniejsze melodie. Sam Asnyk dał kiedyś wyraz temu swemu nastrojowi w słowach, które może najgłębiej streszczają jego indywidualność:

Mnie tylko daj,

Szumiący gaj

Nad moją głową senną,

I otocz mnie

W głębokim śnie