Jakie są przyczyny tego nadzwyczajnego wpływu? Na jakich właściwościach pism Nietzschego opiera się w istocie rzeczy owo uderzające oddziaływanie? Oto pytanie, które sobie stawiam. Odpowiedź znajdziemy tylko pod tym warunkiem, że będziemy się starali wniknąć w najgłębsze jądro poglądu na świat Nietzschego. Tylko na tej podstawie można owo oddziaływanie zrozumieć. Nie mam zamiaru wygłosić panegiryku15 na cześć Nietzschego, ani też wystąpić przeciw niemu z piorunującą filipiką16 — spróbuję całkiem po prostu zrozumieć genetycznie jego samego i jego filozofię i tą właśnie drogą pojąć jego wpływ bezprzykładny.

W wielu pismach poświęconych Nietzschemu znajdujemy oczywiście raczej ocenę tego nowego zjawiska, aniżeli czysto przedmiotowy pogląd na osobliwy świat myśli Nietzschego. Ale bo też o wiele łatwiejszą jest rzeczą dać retoryczny wyraz moralnemu oburzeniu na „niemoralne” nauki Nietzschego, bądź też w sposób bezkrytyczny wynosić nową naukę pod niebiosa, aniżeli wyjaśnić te nowe poglądy tak co do ich wewnętrznego związku, jak też co do ich historycznych podstaw. A chociaż nauka Nietzschego może zawierać w sobie wiele czynników niesympatycznych, będę ją demonstrował z takim samym chłodnym spokojem, z jakim przyrodnik demonstruje i analizuje zjawiska przyrody, chociażby najwstrętniejsze albo nawet najstraszniejsze. Pragnę stworzyć niezbędne warunki, aby czytelnik mógł sobie wyrobić swój własny sąd, ale nie chcę narzucać mu swego sądu osobistego. Taki bezstronny wykład jest w gruncie rzeczy niedoścignionym ideałem: wszak już sam wybór i układ przedstawionych myśli wynika z subiektywnego stanowiska autora. Mimo to będę usiłował zbliżyć się do tego ideału; sine ira et studio17, jak powiada dawne trafne słowo, pragnę naukę Nietzschego roztoczyć przed czytelnikiem jak płótno obrazu.

Pragnę tedy podać przedmiotowy wykład filozofii Nietzschego. Ale zaraz na wstępie podnoszą się przeciw memu zamiarowi trzy zarzuty. Jeżeli są słuszne, nie powinienem w ogóle pracy mej rozpocząć. Zarzuty te mają może charakter nieco pedantyczny; muszę się jednak z nimi rozprawić, gdyż inaczej nie wolno mi przystąpić do wykonania mego zamiaru.

Wielu mówi: „Nietzsche jest po prostu tylko autorem modnym; przedwczoraj takim był Schopenhauer18, wczoraj E. v. Hartmann, dzisiaj jest nim Nietzsche; jutro lub pojutrze będzie to ktoś inny. Czy warto zajmować się tego rodzaju efemerycznymi zjawiskami, które kaprys mody stawia na jakiś czas w sam środek powszechnego zainteresowania, a następnie, pragnąc wiecznie czegoś nowego, usuwa jak zużytą zabawkę?”. Przyjmijmy na chwilę, że tak jest istotnie. Pozostanie wtedy przecież bardzo ciekawa i doniosła kwestia: dlaczego Nietzsche stał się modnym? Rokrocznie zjawiają się setki pism filozoficznych. Dlaczego z tych setek pism właśnie prace Nietzschego weszły „w modę”? Co wchodzi „w modę”, musi mieć jakieś osobliwe, znamienne cechy; inaczej właśnie nie weszłoby „w modę”. Ale w ogóle niebezpieczna to rzecz, powoływać się na „modę”. Kto jakieś nowe zjawisko pogardliwie nazwie „modą” i sądzi, że tym sposobem załatwił się z nim, ten może co prawda w oczach ignorantów uchodzić za gruntownego, głębokiego znawcę; często jednak tkwi w tym tylko brak zrozumienia rzeczy lub wygoda i lenistwo. Gdy filozofia Kartezjusza19 zapukała do wrót uniwersytetów niemieckich, w których, jak wszędzie podówczas, panował jeszcze wszechwładnie scholastycyzm, przedstawiciele arystotelizmu nazwali nową filozofię, która przecież dokonała reformy całej wiedzy naukowej, także tylko „modą”, a dla dodania temu zarzutowi nacisku wskazali, że to moda zagraniczna. Frazes o „modzie” miał też swego czasu służyć do załatwienia się z Schopenhauerem, a przecież żyje on po dziś dzień i zawsze żyć będzie.

Drugi zarzut opiewa: „Nietzsche wcale nie jest filozofem, albowiem nie stworzył zaokrąglonego i wyczerpującego systemu filozofii; nie warto zajmować się koncepcjami wprawdzie pomysłowymi, ale niesystematycznymi i ze sobą sprzecznymi”. Przypuśćmy, że istotnie tak jest; byłby to przecież zarzut bardzo pedantyczny. Czy pomysły Nietzschego tworzą ściśle zwarty system, jest rzeczą obojętną wobec pytania, czy pomysły te są ważne i doniosłe. Rousseau20 także nie stworzył „systemu” filozoficznego, a przecież myśli jego wywarły bardzo silny wpływ na filozofię europejską. A Montaigne21 i Pascal22, La Rochefoucauld23 i Vauvenargues24 — czyż i nimi nie zajmuje się historia filozofii, chociaż nie stworzyli zaokrąglonych systemów? Czyż można pominąć Hamanna i Lichtenberga, ponieważ nie byli systematykami?

Trzeci, a zarazem na pierwszy rzut oka najcięższy zarzut brzmi całkiem po prostu: „Nietzsche to umysł chory; nie ma celu zajmować się tworami obłąkańca”. Ale i ten zarzut jest lekkomyślny. Prawda, że Nietzsche popadł ostatecznie w chorobę umysłową; ale choroba ta wybuchła dopiero w roku 1889, gdy już był ogłosił swe dzieła. Muzyka Schumana25 i poezja Hölderlina26 są i pozostaną klasycznymi, chociaż ich twórcy umarli w obłąkaniu. — Można jednak owemu zarzutowi nadać inną formę: „Chociaż choroba umysłowa wybuchła dopiero w roku 1889, istniała już przedtem w stanie utajonym, a wyraźne ślady tego nienormalnego stanu umysłu można właśnie stwierdzić w dziełach przed rokiem 1889 wydanych”. Przyjmijmy, że tak jest; zarzut mimo to jest całkiem powierzchowny. Wszak w życiu a także w pismach wybitnych mężów, np. Rousseau, występują nierzadko objawy patologiczne. Rzeczy normalne i anormalne dziwnie się niekiedy splatają właśnie w umysłach wybitnych, a przecież nikt nie wątpi o doniosłym znaczeniu takich genialnych osobników. — Ale jest to w ogóle rzeczą niewłaściwą, jeżeli czyni się ludziom i pomysłom, odbiegającym od przeciętnego poziomu, zarzut, iż jest w nich coś chorobliwego. Bądźmy w tej mierze ostrożni: może nas bowiem spotkać to, że zarzut będzie obrócony przeciwko nam samym. Wszak właśnie sam Nietzsche zarzuca naszej epoce zwyrodnienie, a nawet schorzenie woli, wszak pragnie wskazać drogę do wyzdrowienia. Tych, co odmiennego są zdania, niezmiernie łatwo okrzyczeć chorymi; ale jakżeż trudno dokładnie określić, co należy uważać za „chore”, a co za „zdrowe”.

Owe trzy zarzuty nie mogą nas tedy odciągnąć od spełnienia naszego zamiaru; jesteśmy przekonani, że Nietzschego i ruch przezeń wywołany trzeba traktować całkiem poważnie. Więc jest to zadanie nie tylko wdzięczne, lecz także bardzo ważne: zdać sobie sprawę z filozoficznych zasad Nietzscheańskiego poglądu na świat i na życie, aby tym sposobem zrozumieć wpływ jego.

*

Powody, które tłumaczą powodzenie Nietzschego, są różne; jeden działa więcej na tych, drugi więcej na innych. Ale jest jeden czynnik, który nieprzezwyciężonym czarem działa na wszystkich, nawet na przeciwników Nietzschego: czynnikiem tym — forma. Nietzsche jest pierwszorzędnym artystą stylu. Otóż niemało jest takich, których sama forma tak dalece olśniewa, że bez zastrzeżeń przyklaskują także treści. Istnieją ludzie nadzwyczaj wrażliwi na piękność języka i formę stylistyczną. Licznych tego rodzaju smakoszów stylu znajdujemy właśnie wśród artystów i literatów. Wielka część zwolenników Nietzschego zapewne nie zdaje sobie z tego jasno sprawy, że w Nietzschem czczą nie tyle myśliciela, ile artystę.

Właściwości stylu Nietzschego opiszę całkiem pokrótce. Włada językiem z rzadkim wirtuozostwem. Świadomie i z zamiarem używa wszelkich środków stylu olśniewającego. Jest niewyczerpany w uderzających antytezach27, w obrazach wspaniałych, w trafnych nowotworach językowych28, w niespodzianej grze słów. Równie dobrze zna się na sztuce głośnego stopniowania aż do potężnych błyskawic i gromów, jak na sztuce dyskretnego zaznaczania, nagłego umilknięcia i zamilczania. Tok wyrazów ożywia tu pytaniami, tam znowu imperatywami29. Całym arsenałem starożytnej i współczesnej retoryki i stylistyki włada Nietzsche jako mistrz prawdziwy.