Świetne te cechy stylu występują u Nietzschego zwłaszcza od chwili, kiedy zaczął pisać w aforyzmach. W aforyzmach zalety te mogą się uwydatnić o wiele lepiej, aniżeli w toku wykładu ciągłego; aforyzmy same domagają się, by je szlifować aż do ostateczności. Ich zwięzłość i krótkość wymaga tym większej uwagi w kierunku ich strony formalnej. A Nietzsche umiał właśnie w aforyzmie doskonale operować wszystkimi owymi sztukami retorycznymi.
Ale pominąwszy nawet sztukę nadawania im stylistycznej pointy, aforyzmy jako takie są wielce skutecznym sposobem przemawiania. Nie brak im obok stron bardzo ujemnych także nader charakterystycznych zalet. Poszczególne myśli występują mianowicie o wiele dobitniej i z większym naciskiem, gdy stają przed nami odosobnione i oddzielnie, aniżeli gdy wiążą i łączą się w szeregi. Niepoparta wywodami poprzedzającymi ją, niezłagodzona wywodami po niej następującymi, każda myśl wyłania się w swej szorstkiej jednostronności jakby z niczego, i tym właśnie sposobem wywołuje tym silniejsze wrażenie. Takie krótkie powiedzenia, zwłaszcza gdy je ktoś wygłasza z naciskiem i godnością proroka, pobudzają o wiele więcej do zastanawiania się, aniżeli długie wywody. Nietzsche odzywa się jak twórca jakiejś religii w samych tego rodzaju krótkich przysłowiach i przypowieściach. Są to krótkie słowa tekstu, a każdemu czytelnikowi sprawia to osobliwą przyjemność, że może sobie do nich dorobić swój komentarz. Forma ta nie występuje jeszcze w pierwszych pismach Nietzschego. Rozwinął ją dobitniej dopiero od roku 1876. Była ona poniekąd owocem konieczności, albowiem zrazu musiał z powodu dręczących go bólów głowy odbywać długie spacery, na i po których zapisywał poszczególne myśli. Tym sposobem odkrył w sobie talent do aforyzmów i odtąd z całą świadomością i umiejętnością pracował nad tą tak niezmiernie efektowną formą stylu, w której zdobył sobie chyba po wszystkie czasy powszechnie uznaną palmę mistrzowstwa.
Z wszystkimi tymi czysto retorycznymi sztukami i subtelnościami stylu aforystycznego łączy się jednak u Nietzschego jeszcze talent liryczny. Misternie cyzelowane aforyzmy tworzyli także La Rochefoucauld, Pascal, Lichtenberg, oraz przy sposobności Schopenhauer. Nietzsche jest jednak czymś więcej: jest także lirykiem. Ten pierwiastek liryczny jego stylu objawia się w afekcie, który u niego przenika wszystko, w żarze namiętności, z którą przemawia, w podmiotowym zabarwieniu, które wszystkiemu nadaje; z wszystkich jego zdań przemawia do nas osobistość w najwyższym stopniu pełna temperamentu. Wszystkie owe aforyzmy czynią wskutek tego takie wrażenie, jak gdyby autor był je sam przeżył, jak gdyby tkwiły w nich jego osobiste smutki i radości. Ten pierwiastek liryczny potęguje się w danym razie do skończonych pod względem formy utworów poetyckich: gdzie nie starczy proza, Nietzsche ucieka się do wiersza i pisze dytyramby30. Dzieje się to zwłaszcza w głównym jego dziele Tak rzekł Zaratustra; znajdujemy w nim próby gorącej i głębokiej liryki refleksyjnej, przypominające Giordana Bruno31 i Hölderlina.
Z pierwiastkiem lirycznym łączy się jeszcze inny, dzięki któremu Nietzsche doskonale dostraja się do pewnych prądów literatury współczesnej: jest to pierwiastek symbolistyczny. U Nietzschego symbolizm występuje znowu szczególnie w jego najbardziej znanym dziele głównym Tak rzekł Zaratustra; właśnie sama postać Zaratustry32 i jego dzieje są dla niego symbolem, poetycznym uplastycznieniem, przypowieścią. W Zaratustrze Nietzsche symbolizuje siebie samego i swoje ideały, w jego losach nieuchronne przejścia i wstrząśnienia swej istoty, dysonanse i ich rozwiązanie w swej własnej duszy. Ale przypowieść ta nie staje się nigdzie suchą, dydaktyczną alegorią, lecz pozostaje żywym symbolem. A z drugiej strony owa przypowieść nie staje się nigdzie zbyt wyraźną i narzucającą się, lecz utrzymuje się w tonie clair-obscur33, który tylko rzecz lekko zaznacza, pozwala się jej domyśleć, a tym samym jest symbolistycznym. To clair-obscur symbolu potęguje się niekiedy aż do zagadkowego mistycyzmu, gdzie poza tym, co nam autor powiada, rozwiera się tło coraz głębsze, coraz bardziej tajemnicze.
Te formalne zalety sposobu pisania zyskały Nietzschemu, jak wspomniałem powyżej, wielką liczbę zwolenników. Pragnąłem tę stronę jego wpływu wyraźnie zaznaczyć zaraz na wstępie, aby móc się odtąd już całkiem bez względu na formę zwrócić wyłącznie ku treści nauki Nietzschego. Wszak sama tylko treść posiada ostatecznie dla nas wartość.
*
Na co się zda mistrzostwo formy, jeżeli treść jest bez znaczenia? W gruncie rzeczy tylko doniosła treść może nam wytłumaczyć powodzenie autora. Zajmiemy się więc teraz tą treścią, a nawet świadomie abstrahujemy od formy stylistycznej, aby skupić się wyłącznie w rozważaniu jej filozoficznej zawartości. Jest to, co prawda, rzecz u Nietzschego niełatwa: nigdzie nie wyłożył swych zasad systematycznie, owszem, poglądy jego są rozrzucone w tysiącznych aforyzmach, pozornie bez wszelkiego związku. A te aforyzmy błyszczą niezliczonymi barwami i sprzecznościami, a ciągle wybuchają światła nowe i niespodziewane. Mimo to sądzę, że ta pozornie niewyczerpana gra barw da się sprowadzić do pewnych nielicznych, powtarzających się typów: mniemam, że osobliwa i charakterystyczna treść pism Nietzschego polega głównie na siedmiu znamiennych rysach. Przedstawię naprzód tych siedem charakterystycznych właściwości Nietzschego, a potem spróbuję je sprowadzić do jednej wspólnej zasady podstawowej.
Szersza publiczność zna z Nietzschego tylko to, co można by, zapożyczonym od niego samego hasłem, określić słowami „poza dobrem i złem” — naukę zatem, że powszechnie przyjęte rozróżnienie dobrego i złego nie ma podstawy. Jest to więc negacja albo raczej odwrócenie wszelkich dotychczasowych wartości moralnych; moralność zwie się tutaj czymś przeciwnym naturze (Widernatur); trzeba ją zastąpić moralnością naturalną „nadczłowieka”, który, nie troszcząc się o owo rzekome pseudo-moralne kryterium, bezwzględnie zaspakaja tkwiącą w swej naturze „żądzę mocy” (Wille zur Macht). To, co pospólstwo nazywa „moralnością” i czci jako świętość, jest marnym fetyszem, którym gardzi duch silny i jasny. On nie liczy się z tradycyjnym rozróżnieniem dobrego i złego. Można tę tendencję nazwać antymoralistyczną: ona tylko, jak powiedziałem, znana jest szerszej publiczności. Ale ta tendencja antymoralistyczna jest tylko drobnym wycinkiem z całokształtu jego nauki: Nietzsche jest w istocie naturą o wiele wielostronniejszą, albo, aby zastosować jego własną grę słów — wielostrunniejszą. Nazwano go „naturą polifoniczną”; i faktycznie, obok owej tendencji antymoralistycznej, trzeba rozróżnić jeszcze szereg innych kierunków, które dopiero razem wzięte dają nam pełny obraz jego istoty i nauki.
Z ową pierwszą tendencją antymoralistyczną spokrewnionym, lecz wcale nie identycznym jest u Nietzschego to, co na drugim miejscu można by nazwać jego tendencją antysocjalistyczną: Nietzsche sprzeciwia się gwałtownie wszelkiemu krępowaniu jednostki przez społeczeństwo i państwo. Socjaliści dążą przecież do tego, aby w przyszłości zsocjalizowano wszystkie funkcje; pragną znieść indywidualną swobodę ruchów, aby tym sposobem zapobiec rzekomemu wyzyskowi ludzi ze strony zbyt silnych jednostek. Nietzsche na odwrót głosi, że rozwój kultury polega wyłącznie na jednostkach, które umieją zawładnąć pospólstwem: według niego ludzie istnieją tylko na to, by słuchali i byli poddani; potrzeba im potężnych panów, narzucających im swą własną wolę. Zbawienia ludzkości spodziewa się Nietzsche nie po masach, lecz po silnych jednostkach, po naturach, będących osobistościami energicznymi, świadomymi swej godności; ale każda osobistość ma swe własne piętno, o konturach ostrych, niezużytych i niezatartych: takie indywidualności nie rosną w społeczeństwie socjalistycznym, w ogóle nie w takim związku państwowym, jaki uchodzi obecnie za ideał. Dzisiejsze państwo z niezliczonymi swymi ustawami, krępującymi jednostkę, nie dopuszcza rozwoju wielkich indywidualności, których żywiołem swoboda. Tym sposobem tendencja antysocjalistyczna nabiera na koniec zabarwienia antypolitycznego i zbliża się do anarchizmu.
Ale myliłby się, kto by chciał ten anarchistyczny indywidualizm uważać za coś demokratycznego. Nietzsche jest raczej największym przeciwnikiem wszelkiej demokracji, najzagorzalszym obrońcą arystokracji, a to nas prowadzi do trzeciej głównej tendencji, antydemokratycznej.