U samego Nietzschego jądro to nie występuje tak jasno jak tutaj; jest to rzecz całkiem naturalna: Nietzsche pisze w aforyzmach, w formie, do której skłonił go talent i los; jego cierpienie nie pozwalało mu na wykład ciągły i rozwinęło w nim ową zdolność do zwięzłego i celnego, bogatego w pointy wyrażania się w krótkich ustępach. Nietzsche nie mógł już przyoblec swej nauki w formę systematyczną; tym sposobem daje nam same tylko luźne iskry błyszczące, nigdy zaś całości ani też właściwego jądra.
Jeszcze inna okoliczność nie pozwala owemu jądru wystąpić u Nietzschego tak jasno, jakeśmy to tutaj mogli wyłuszczyć: Nietzsche w trzecim okresie rozprawia zarówno o Schopenhauerze, jak o Darwinie, ale prawie zawsze tylko w tonie polemicznym. Nietzsche uwydatnia raczej to, co go od obu dzieli, aniżeli to, co go z nimi łączy. Jak to się często zdarza, nie uświadamiał sobie w zupełności swej duchowej genealogii; w poczuciu swej niewątpliwej oryginalności przeoczył nić, łączącą nawet najoryginalniejsze umysły z ich poprzednikami. Nie jest to świadomym wyparciem się swej genealogii; jest tylko mimowolnym zatarciem, jakie możemy często zauważyć u wielkich umysłów.
*
Wyłuszczywszy i odsłoniwszy jądro i korzenie nauki Nietzschego, możemy teraz zrozumieć także głębszy związek owych uderzających doktryn, które zestawiliśmy powyżej gwoli52 doraźnej charakterystyki Nietzschego. Wszystkie owe kierunki, zwracające swe ostrze przeciw tyluż utartym autorytetom, wynikają z matematyczną koniecznością z owego środka — more geometrico53, aby użyć słów Spinozy.
Kierunek antypesymistyczny wynika pierwszy z owego jądra jako konieczne jego następstwo. Jeżeli zwycięstwo silniejszego nad tym, co słabsze, opiera się na woli przyrody, jeżeli przyroda posługuje się walką o byt w celu ulepszenia gatunków, nie wolno się też użalać na walkę i jej cierpienia. Kto pragnie celu — udoskonalenia gatunków i wyższego ukształtowania życia — ten musi też pragnąć środków, do tego celu wiodących: walki wzajemnej ośrodków woli, zwycięstwa silniejszego, klęski słabszego; musi też afirmować, uznawać, sam pragnąć wszelkich okrucieństw, nierozerwalnie z tą walką złączonych. Pesymizm, rozpaczający i roztkliwiający się nad tymi okrucieństwami walki o byt, jest marną, niegodną mężczyzny słabością, grzechem przeciw przyrodzie. W tym znaczeniu Nietzsche zwalcza „nihilistyczną dekadencję” u Schopenhauera. Do życia trzeba powiedzieć „tak”; los, nawet najtwardszy, trzeba kochać: amor fati54. Wszelka skarga jest nędzną słabością niewolników, polega na „rozpieszczeniu”; natury bohaterskie, pańskie, nie skarżą się; walczą z uśmiechem na ustach, a nawet padając ukazują ów uśmiech, który zdobi sławnych Eginetów w gliptotece55 monachijskiej. Niezawodnie walka i wojna stwarza cierpienia, liczne i gorzkie cierpienia, ale wola zdrowa afirmuje te cierpienia walki o byt pod każdym względem, jako nieunikniony środek podniesienia poziomu życiowego. Bez walki nie ma postępu, bez cierpień nie ma walki. Cierpienie wzmacnia mocnego, osłabia słabego; w tym właśnie iści się przeznaczenie. To bowiem, co słabe, ma niechybnie upaść, a co silne, niechybnie wznosić się wyżej. W dytyrambicznym polocie, jak powiedziałem, wielbi Nietzsche to prawo; usprawiedliwia życie, rehabilituje naturę wobec zarzutów, podnoszonych przez pesymistów. Przedtem trzeba było „usprawiedliwiać Boga” wobec zarzutów, czerpanych z istniejącego w świecie zła; w tym duchu napisał Leibniz56 swą Teodyceę; Nietzsche obdarza nas kosmodyceą, fizjodyceą, biodyceą: usprawiedliwia świat, przyrodę, życie. Wychodząc z tego założenia, Nietzsche pragnie tchnąć znowu w „rozpieszczoną” ludzkość radość życia, to jest radość walki. „Być człowiekiem znaczy walczyć” — mówi już Goethe. Ale człowiek powinien walczyć z radością w sercu, nie tylko z odwagą. W rzeźwiącej kąpieli tej radości i walki, tej radości życia, chora epoka powinna się uleczyć, pesymistycznie schorzały, dekadencki duch czasu powinien wyzdrowieć.
Znamiennym więc rysem nauki Nietzschego w tym kierunku jest pokonanie Schopenhauerowskiego pesymizmu. Historyczne stanowisko Nietzschego, miejsce, które trzeba mu wyznaczyć w dziejach filozofii, w pierwszym rzędzie uwarunkowane jest faktem, że, wychodząc z schopenhauerowskiej nauki o woli, sam pokonuje tkwiący w niej pesymizm. Każde pod względem historycznym doniosłe pokonanie jakiejś dawniejszej nauki musi się odbyć na tle właśnie owej dawniejszej nauki. Tym zaś tłem jest tutaj nauka o woli. W tym właśnie tkwi znamienny rys Nietzschego, że przyjmując schopenhauerowską naukę o woli w jej istotnej treści, utrąca jej jednak ostrze pesymistyczne. A ta tendencja antypesymistyczna tłumaczy nam już niemałą część powodzenia Nietzschego. Wielu też chętnie otrząsło się pod wpływem Nietzschego z pesymizmu, który od czasów Schopenhauera na tylu tak srodze zaciężył. Często już zwalczano pesymizm, ale argumenty czerpano przeciw niemu z zewnątrz. Nietzsche natomiast pokonuje pesymizm schopenhauerowski z wewnątrz, opierając się na jego własnych założeniach. Nietzsche zrazu uznaje wszystko, co powiada Schopenhauer na niekorzyść świata i życia; mimo to nie wyrzeka się „wiary w życie”; mimo to „afirmujące potęgi życiowe” w nim zwyciężają. Mimo wszelkich cierpień głosi „tryumf życia”, zwłaszcza w owej sławnej pieśni północnej, w „pieśni pijanej”, której treścią jest właśnie pełna radości afirmacja cierpień świata.
Dlatego też optymizm Nietzschego wcale nie jest tak niewinnym i dziecięcym, jak np. optymizm takiego Dawida Straussa, którego swego czasu Nietzsche smagał biczem krwawej satyry. Jego optymizm przypomina nam znowu raczej system Heraklita, którego, jak już wiemy, Nietzsche stawia tak wysoko. Jak optymizm Heraklita wcale nie wyklucza gniewnego oburzenia na nędzę potocznego filisterstwa57, na przesądy ludzi małostkowych, tak też tenże sam optymizm włącza w siebie uznanie dzikiej walki o byt, której wszechwładne panowanie stwierdza właśnie Heraklit w przytoczonym powyżej, sławnym zdaniu. Mimo owego powszechnego optymizmu Nietzsche, jak ongiś tajemniczy Efezyjczyk, puszcza swobodnie wodze potężnym akordom, gromiącym współczesną mu ludzkość, która wydaje mu się upadłą właśnie dlatego, że ominąć chce ową walkę o byt i jej cierpienia i że wywodzi żale i skargi, zamiast odważnie i radośnie spojrzeć w twarz przeznaczeniu. Tym sposobem tłumaczy się też paradoks, polegający na tym, że ci, co go bliżej nie znają, mogli Nietzschego, proroka optymizmu, uważać za pesymistę. Jest on optymistą zasadniczym, stanowczym, jakim był Heraklit i Hegel. I on wyznaje zasadę: rerum concordia discors58; discordia59 jest mu tylko tłem owej concordia60; kto jednak wobec nieuniknionej discordia przeocza powszechną concordia rerum i kto nie wierzy odważnie w życie, lub raczej nie ma w sobie energicznej żądzy życia, ten popadł już w grzech przeciw naturze: naturalne instynkty życiowe są pozytywne. Dlatego też Nietzsche zarzuca wszystko, co przypomina ascezę w utartym znaczeniu, ascezę negatywną. Uznaje ze swego stanowiska tylko ascezę pozytywną, to jest odważne przyzwyczajanie się do cierpień, ze względu na życie, ze względu na moc. Pesymizm jest potępienia godnym brakiem energii.
Życie jest w swej istocie rozkoszą, mimo cierpienia; co więcej, samo cierpienie jest dla zdrowego i mocnego człowieka źródłem rozkoszy, gdyż zwalczając je, tym silniej ujawnia swą wolę, swe pierwotne instynkty.
Ta tryskająca i pieniąca się radość życia, rozmiłowana w walce mimo wszelkiego cierpienia bytu, sprawiła, że Nietzsche stał się ulubieńcem młodszej generacji artystów, zwłaszcza tych, którzy kroczą śladami Böcklina61; wszak centaury62 i trytony63 tego malarza są artystycznym wcieleniem owej pierwotnej, niekrępowanej radości życiowej, którą Nietzsche głosi teoretycznie. Można tu też wspomnieć Klingera, zwłaszcza jego sławny cykl „O śmierci”, w szczególności obraz z charakterystycznym napisem „A przecież”: — a przecież, mimo wszelkiego bólu i wszelkiego smutku, którym darzy nas tak śmierć, jak życie — radość z życia, tryskająca z głębi serca afirmacja życia, mimo wszystkie jego okropności. Memento vivere64 — oto hasło, wyrażające ten pogląd Nietzschego.
Podstawową więc zasadą Nietzschego jest schopenhauerowska nauka o woli, zwrócona w kierunku pozytywnym, pod wpływem darwinizmu. Z tej podstawowej zasady wynika jego pogląd i nastrój antypesymistyczny.