— No, uciekaj — mówi Dżek.

Ale ani myśli się z nim bawić. Tylko odszedł od Nelly i stanął przy ścianie. Doszedł do niego Iim.

— Dżek, coś ci powiem. Czarli rozpuszcza plotki, że jesteś dumny, że wcale nie można z tobą teraz mówić. Namawiał Harry82, żeby ci odebrał pudełko. „Po co masz temu zarozumialcowi pomagać?” — mówi. Ja dopiero na niego: „Skąd wiesz, że dumny, kto ci to powiedział?” — Na mnie możesz liczyć. Jak będzie trzeba, to się nawet za ciebie pobiję. Ale się jego pilnuj. On, Sanders i Adams — to jedna paczka.

— No, a co Harry powiedział?

— A bo ich Harry nie zna? Sanders zły, żeś mu nie chciał dać na kredyt.

— Przecież mu dałem.

— No i co, oddał?

— Jeszcze nie.

— A ja ci mówię, że nie odda. Mnie winien cztery centy już więcej niż rok. Od Stanleya pożyczył, od Gilla, od Smitha, od dziewczynek pożycza. Jeszcze coś o nim wiem, tylko nie chcę mówić.

I Dżek wie, że wszystko prawda. Bo Iim lubi się wtrącać, to prawda, ale nie kłamie ani plotek nie robi. Tylko widzi niesprawiedliwość, mówi zaraz.