— Nic — odparł Dżek smutnie. — Pani ma słuszność: zaniedbałem się w nauce. Nie przypuszczałem, że kooperatywa zajmie mi tyle czasu. Chociaż...
— Chociaż?
— Roboty nie mam znów tak wiele, tylko ciągle myślę, co zrobić, żeby się udało.
— Miły Dżeku, właśnie idzie o twoją myśl, która jest zupełnie pochłonięta zakupami i gwiazdką.
— Proszę pani, ja się tych wierszy z pewnością podczas świąt nauczę.
— Nie tylko wiersze. Znów w ostatnim dyktandzie zrobiłeś dużo błędów.
— Zrobiłem cztery grube błędy i trzy małe, razem siedem błędów.
— No widzisz. Ja ciebie bardzo szanuję i cenię, mój chłopcze, ale tym bardziej się smucę. Pocieszam się myślą, że wiele korzystasz, zajmując się kooperatywą. W arytmetyce się poprawiłeś, to prawda. Ale pomyśl tylko: czy kupiec może pisać błędnie?
— Jeszcze nie jestem kupcem — odparł Dżek.
Ostatecznie postanowiono, że bazar świąteczny się odbędzie, bo Dżek zobowiązał się wobec klasy. Już do świąt pani będzie dla niego względniejsza. A za to Dżek przez święta i później weźmie się naprawdę do nauki, a wolny czas poświęcać będzie kooperatywie.