Chłopak zabijał skrzynkę, a Dżek czeka.

— Aaa, jesteś tu jeszcze? Chcesz, to cię podwiozę? Dokąd idziesz?

— Jeszcze nie zapłaciłem — odpowiedział Dżek. Po chwili zadudnił samochód.

A Dżek musiał chodzić aż do trzech kas, zanim otrzymał kwit i zapewnienie, że skrzynka najpóźniej jutro będzie odesłana, dokąd należy.

Kiedy znalazł się na ulicy, westchnął głęboko.

— Przecież to być wcale nie może, żeby hurtownie tak tanio sprzedawały. — I właściwie Dżek nie miał zamiaru wydawać wszystkich pieniędzy. Zapisał sobie dokładnie na kartce, co chce kupić, ale wcale go nie pytano. Co tam jest, w tych pudełkach, które włożono do skrzyni? Co znaczą numera94: 714 i 722?

Wszystko to bardzo dziwne i bardzo trudne. Musi dobrze się naradzić z mister Taftem i z panią.

— Owszem, bardzo mi się twój pomysł podoba — mówi pani — ale, mój miły Dżeku, nie zaniedbuj się w nauce. Widocznie kooperatywa zabiera ci zbyt wiele czasu. Byłoby mi bardzo przykro, gdybyś stał się złym uczniem. Nie wypada nawet, żeby bibliotekarz źle się uczył, on — który powinien dawać przykład rzetelnego stosunku do książki i do wiedzy.

Dżek milczał chwilę dłuższą.

— I cóż mi odpowiesz?