Dziewczynki bardzo się cieszyły, że dostały wstążkę do przewiązania, i w ogóle wszyscy byli zadowoleni. Chłopcy umawiali się, jak laurkę dadzą rodzicom. Każdy myślał inaczej.
Jeden mówi:
— Ja zaczekam, aż zasną, i położę na stołeczku przy łóżku.
Drugi mówi:
— Ja dam dopiero, jak wrócimy z kościoła.
Fil mówi:
— A ja wezmę do łóżka patelnię i o dwunastej huknę kijem na wiwat, jak w bęben. I dopiero dam.
Wszyscy się śmieją. Jest wielu, którzy się nie położą wcale.
— Przez całą noc? — pyta ktoś nieufnie.
— Ano, co ważnego. Bo to jedną noc nie spałem, jak są goście!