— No, już dosyć — woła Iim. — Niech każdy siądzie na swoje miejsce.
— Posiedzenie to nie lekcja. Każdy może siedzieć, gdzie chce — mówi Adams.
— Ale tylko po dwoje.
— A po troje nie pozwolisz? Tak cieplej.
Ledwo się troszkę uspokoiło, znów Adams usiadł koło Czarli115, a Sidney nie chce. Znów kłótnia, znów hałas.
— Dżems, opowiedz nam bajkę — nagle zawołał Fil, ale takim płaczącym tonem, że nie można się nie śmiać.
— Fil, wyjdź w tej chwili z klasy — mówi Dżek, już tak rozzłoszczony, że łzy ma w oczach.
Fil wychodzi. Cisza. Nagle staje przy drzwiach i zaczyna:
— Dżek, druhu mój miły! Mnie wypędzasz, mnie, który by życie za ciebie poświęcił? O niewdzięczniku, patrz: serce mi pękło z bólu.
I przewraca się koło drzwi, niby że umarł.