— Nasza kooperatywa śpi — powiedział jeden na posiedzeniu siódmego oddziału.

Wspomnienie o siódmym oddziele jeszcze bardziej uspokoiło wszystkich. Fil krzyknął:

— Niech żyje trzeci oddział!

Ale to nie przeszkodziło. Przeciwnie.

Zaczęli radzić, czy kooperatywa ma dawać bez pieniędzy, czy nie.

— A co robić, jak kto akurat nie ma?

— A w sklepie musi mieć.

Więc kooperatywa będzie wydawała, ale trzeba na drugi dzień przynieść. A kto się spóźni albo nie odda, ten już nic nigdy na kredyt nie dostanie.

No, dobrze. A teraz: co kupić?

Pani prosiła, żeby nie kupować bez jej wiedzy. Na podarunki gwiazdkowe pani się zgodziła, bo już było za późno, kiedy Dżek kupił; ale w kooperatywie szkolnej powinno być tylko, co potrzebne do szkoły.