Dlaczego powiedziano o Filu? Przecie trzeba było powiedzieć tylko, że doskonale; wtedy pani chętniej pozwoli na łyżwy; a śnieg akurat spadł w nocy, ale akurat taki, jak potrzeba, żeby lód był doskonały — nie za twardy i nie za śliski. No, dobrze. A jak już raz na kogoś powiedzą, że łobuz, potem inny może dziesięć razy więcej dokazywać i przeszkadzać, a nikt inaczej nie powie, tylko:

— Fil.

Albo:

— Rozumie się, Fil.

To „rozumie się” — najbardziej złości. Nic się właśnie nie rozumie, a uczepią się jednego i już wszystko na niego zwalają. Niech się Fil chce raz dobrze sprawować, i tak nic z tego nie będzie. Więc mu nawet nie warto.

Dopiero później Dżek sobie przypomniał, że pierwszy najgłośniej zaczynał się śmiać z żartów Fila nikt inny, tylko Czarli, jakby mu specjalnie zależało, żeby posiedzenie się nie udało; a przecież Czarli wcale znów się tak często nie śmieje. Właśnie Adams najwięcej się kręcił i coraz to siadał na innym miejscu i dogadywał. A Betty znów między dziewczynkami buntowała na Dżeka.

Niechby w oczy powiedzieli, że kooperatywa im się nie podoba czy że im się Dżek nie podoba. Niechby głośno powiedzieli. Ale nie. Próbowali to tu, to tam, ale im się nic wyszpiegować nie udało. Potem dopiero dowiedział się Dżek, że poszli do hurtownika Dale, bo też chcieli kupić. Ale ich za drzwi wyrzucił. Byli u mister Tafta, myśleli, że tam coś usłyszą. Ale nic.

Betty trudno winić: kiedy się już wszystko wydało, sama nawet opowiedziała, płakała i naprawdę żal jej było. Dziewczynki już dawno ostrzegały, żeby się zanadto nie przyjaźniła z chłopcami. Co innego, jak który porządniejszy, spokojny, ale ona właśnie lubiła łobuzów.

Bo Adams nawet gorszy od wyraźnego łobuza, bo „cicha woda”. Pani na pewno myśli, że lepszy od Fila. Bo Adams tylko wtedy dokazuje, kiedy pani się odwróci albo jak nie ma lekcji. Chłopcy dobrze wiedzą, ale z dorosłych nikt go nie przyłapie. Umie tak jakoś się rozejrzeć, czy nikogo nie ma, a co najważniejsze, umie się od razu uspokoić. Nawet woźny nie zna Adamsa, bo się wtedy zdziwił, kiedy powiedziano, że może Adams wytłukł szybę. Mówili, że może Adams, ale to był nie może, tylko na pewno Adams. I cała klasa musiała płacić.

— Co, ja — jaką szybę? Kto panu powiedział, że ja? Sanders może zaświadczyć: akurat z nim stałem i rozmawiałem.