Fil raz tylko doszedł do Dżeka. Był zupełnie poważny i powiedział:
— Zobaczysz, że nic ci nie będzie. Bo za co?
A potem rozmawiał długo z Iimem. I właściwie pierwszy Iim zaczął mówić o Czarli130.
Adams udawał, że go głowa boli.
Po dzwonku uciszyło się nareszcie. A potem znów zawołano Dżeka do kancelarii. Weszła pani podczas lekcji rysunków i powiedziała:
— Dżek, weź swoje rachunki z kooperatywy i chodź.
Teraz Dżek przekonał się, jak wygodna jest teka. Tylko otworzył szafę, wyjął tekę z papierami i już miał wszystko bez szukania.
A w kancelarii pierwszy zeznawał woźny:
— Proszę pana kierownika, Dżek jest bardzo porządny chłopiec. Tam jest jeden Czarli Rok131, ten trochę lubi kręcić.
Kierownik powiedział, żeby woźny zawołał Czarli132, a sam zaczął przeglądać rachunki Dżeka.