— Dżek — Betty — Czarli — Sanders — Hamilton — łyżwy — marki — kooperatywa.

Dżek bał się najwięcej, żeby i Nelly nie wplątali do awantury. A każdy dochodzi do Dżeka.

— Co to było? Po co cię kierownik wołał? Czego chciała matka Hamiltona?

Och, jakie to było nieprzyjemne.

Mówili nawet, że się matka Hamiltona chciała pobić czy też pobiła się z woźnym.

Tak trwało przez całą pauzę. Z dziewczynek najwięcej wiedziała podobno Doris, a z chłopców Iim. Czarli miał taką minę, jakby go wcale nie obchodziło. Betty płakała.

Dżek tak myślał:

„Łyżwy kupił z panią. Ale czy ma kierownikowi powiedzieć? Może pani będzie się gniewała? Markami handlował Czarli. Ale czy kierownik uwierzy, czy Czarli się przyzna?”

A najgłówniejsze:

„Czy wezwą matkę, czy nie?”