— Nie — odpowiada Dżek.
— A co, nie mówiłam? Niewiniątko! Wiedziałam, że tak powie.
I znów:
— Wypędzić! Szkoła poprawcza!
Aż kierownik się zniecierpliwił i odesłał Dżeka do klasy. I co potem było, Dżek nie wie, tylko słyszał przez drzwi głos pani Hamilton na korytarzu. A potem głos woźnego.
Dopiero na pauzie zaczęli sobie wszyscy opowiadać. I już cała szkoła wie, ale każdy mówi inaczej.
— Hamilton — Dżek.
Później:
— Czarli i Dżek.
Jeszcze później: