Ale kiedy stanęli przed ogromnym domem, gdzie mieści się cyrk, jak zobaczyli milicjantów, którzy rozpędzają takich jak oni chłopców!... A tu samochody walą jeden za drugim.
— Nic z tego nie będzie — mówił Dżek.
— Co ci szkodzi spróbować?
Dżek już nie jest nowicjuszem. Pamięta, z jakim strachem wchodził dawniej do mister Tafta, do introligatora, do hurtowni. Teraz było zupełnie co innego.
Do fabryki kajetów wchodzi jak do własnego domu albo do szkoły. Od razu mówi, że jest uczniem trzeciego oddziału i koledzy powierzyli mu prowadzenie kooperatywy. Dżek umie rozmawiać, a finansowo nazywa się to:
„Dżek umie nawiązywać stosunki”.
Więc Dżek nawiązał stosunek z woźnym cyrku.
— Tak i tak. Trzeci oddział. Czterdzieścioro dzieci. Nie mogą dużo zapłacić.
— Zaczekaj — mówi woźny. — A ten kto? — zwraca się do Fila.
— My razem.