— Stójcie tu sobie.

Więc już stoją i są spokojni. Ale przyszedł drugi woźny i mało ich nie wyrzucił. Mówi, że tu stać nie wolno, że przeszkadzają.

— Tamten pan nam pozwolił.

— Jaki „tamten pan”? Co pozwolił?

— Kazał nam zaczekać.

— Jeden mówi tak, drugi tak — wtrącił się niepotrzebnie Fil i mało nie oberwał za ucho.

Ale akurat weszli państwo, bardzo bogaci, w takich futrach. A potem chłopak chciał się wtrynić bez biletu. A potem doszedł jakiś pan i posłał woźnego.

A tu muzyka we138 środku gra.

— Czujesz zapach? — pyta Fil.

— Bo co?