I co by to było, gdyby pani naprawdę posadziła Dżeka z Allanem? Ile kłótni i skarg, a może i bójki na lekcji, w przerwie i na ulicy. Pani przesadzi i zapomni, a ty się potem morduj przez całe cztery kwartały.

— Allan, uspokój się — mówi pani.

— Proszę pani, bo Fil mi przeszkadza.

— Uspokój się, Fil.

— Proszę pani, Allan przeszkadza.

I pani im wierzy, a klasa wie doskonale, że obojgu26 przeszkadza szkoła, że woleliby latać po ulicy albo na podwórku — i żadne przesadzanie nie pomoże, tylko w całej klasie zepsuje porządek. Ale pani wierzy.

— Niech Dżek Fulton siądzie na ostatniej ławce, a ty siądź z Peelem — mówi pani.

Dżek zaczął powolusieńku zbierać manatki, aż pani powiedziała:

— No, prędzej.

Peel spojrzał na Dżeka ze współczuciem, choć i jemu było niewesoło.