— Ruszaj za drzwi.
Fil spuścił pokornie głowę, idzie — ale zatrzymuje się przed stolikiem i pyta się:
— Ale prawda, że mam ruchliwy umysł?
— Skąd ci to przyszło do głowy?
— A jak nauczyciel śpiewów się na mnie skarżył, pani sama przecie powiedziała.
— A ty skąd wiesz, co mówiłam?
— Bo bałem się, że będę miał grandę, więc sobie z boczku słuchałem, co powie.
— No, dobrze: brzydko jest podsłuchiwać. A teraz wyjdź, bo przeszkadzasz.
— Uuu-rozz-maa-icam lekcję — powiedział Fil we drzwiach.
Pani spokojnie już teraz skończyła.