— Ależ wejdź na chwilę — mówiła mama Williama.
— Nie mogę, proszę pani, bo się bardzo spieszę.
— Nie zdejmuj palta: przecież chwilę możesz poświęcić matce kolegi.
— Proszę pani, ja się bardzo spieszę.
— No więc weź piernik na drogę.
— Nie, dziękuję.
— Nieładnie odmawiać.
— Kiedy dziękuję.
— Ale ty mnie obrażasz. Może jabłko?
— Dziękuję.