Malec dość tępy.
NB. Gdyby kobieta umiała być przyjaciółką męża, nie szukałby rozrywek w gronie kobiet, które mu szampanem zagłuszą myśl: „nie ma szczęścia”. Sam człowiek winien, że miast uśmiechu, na ustach gorycz gości. I z gorączką wychylają czarę rozkoszy zapiekłymi wargi. Dajcie złudzenie, dajcie zapomnienie — wołają. Ogarnia ich szał, upojenie chwilowe. I spadają w przepaść, straszną otchłań, ciemną próżnię zwątpienia i szału, a potem bladzi, wynędzniali i bezsilni, brocząc w błocie i kale, wołają poniewczasie: „Gdzie szczęście?”
O P. napiszę innym razem.
Czuję wielką potrzebę snu, może to echo snu zimowego niedźwiedzi. Marzę teraz o cichym szczęściu bez burz oklasków i sławy. Żona, dzieci. Widziałem Maniusię, jak ona urosła przez te cztery miesiące, śliczny wstępniaczek, marzy, aby być dyżurną, zrywa się przed szóstą, bo się spóźni. Słodka dziecina. Urośnie pod mym okiem, zmężnieje i... stracę ją z oczu...
20 sierpień
Nawet kuriera nie czytam, nie marzę. Mam nawet nowy temat o Paryżu i suchotnicy, którą się opiekuję: ale nie ma ani wypukłości, ani barwności. Czyżby starość? Zaczynam wierzyć, iż gdyby nie pociąg płciowy, nie byłoby ani miłości, ani poezji, a przecież tak się przeciw tej myśli buntowałem.
10 październik
Spać, spać, spać!
Tyle marnuje się obserwacji, tyle cennego materiału.
Wieczorem zacząłem myśleć o przeszłości i rozpłakałem się, płakałem z żalu po... młodości.