Nie, nie.
Już nic — nic więcej nie powiem...
Marszczysz czoło?
Nie płacz, bobo. Przyjdą małe krzywdy, nie warto płakać. Przyjdą wielkie krzywdy, zapomniałeś płakać.
A pokolenia płyną, płyną...
Uśmiechasz się bobo, nie wierzysz? Masz słuszność. Tę drogę przejść trzeba samemu, nikomu nie należy wierzyć.
Masz słuszność...
*
Bobo zawieszone w przestrzeni jak gwiazda. Bobo samo dla siebie nie istnieje przecież; zadrapie się własnym ostrym pazurkiem i krzyczy. Ręce, nogi, głowa boba to dalekie lądy jego świadomości, odkrycia odległej przyszłości.
Istnieje tylko drobna iskierka bobowej myśli, iskra mocna jak zawiązek pożaru.