Bobo ma oczy szeroko otwarte, wodzi nimi i bada otaczające cienie. Nie dostrzega plam nieruchomych, ale są, które zmieniają kształt jak chmury.
Bobo jest gwiazdą, która bada zmienne kształty chmur.
Leży na wznak, a dokoła cienie: matka, piastunka — ciemne plamy na jasnym tle, unoszą się w przestrzeni gdzieś powyżej, poniżej, i giną w górze.
(Bobo będzie musiało, siedząc na ręce, przebudować pracowicie stworzony światopogląd).
Istnieją myśli, uczucia boba — bez porównań, bo bez wspomnień. Istnieje badawcza myśl.
Dokoła poruszają się chmury. Z powodzi chmur bobo wyodrębniło pamięcią jedną:
Cień, który najczęściej się ukazuje.
Cień, który nie zmienia kształtów, nie rozrasta się tak, że go nie ogarniesz wzrokiem.
Cień, za którym można wodzić oczami, bo nie znika nagle, jak wszystkie inne.
Cień bliski, bratni, który go nie opuszcza, z którym bobo czuje się mniej samotne — pierwszy nauczyciel boba: własne jego ręce.