Ach, co ja czuję, co ja cierpię. Jestem znów sam w domu z Franią. Nie mam sił, żeby uciec. Namiętność owładnęła mną zupełnie. Czuję ją w każdym nerwie. Czuję ją wszędzie, a najbardziej w piersiach. Straszna pustka aż do bólu i płomień. Oddechu nie mogę pochwycić, serce wali jak młotem, po całym ciele jakieś niezdrowe ciepło, gorączka.

Kiedy nas widzicie uśmiechniętych i rozbawionych na ulicy lub w towarz., powiadacie:

— Szczęśliwa młodość.

Ale spójrzcie w serce, co tam za burza szaleje, co tam za orkan. Widzicie nasz śmiech, słyszycie nasze żarty, nie widzicie łez, nie słyszycie jęku. Znacie nasze dumne marzenia, ale nie znacie tego pożądania spokoju, którego nie zna nasz wiek. Jeśli przychodzi cisza, to nie jest dobrotliwa cisza letniego dnia, ale cisza, która nagle zalega morze, przed pierwszym piorunem. Morze ciche, ale kapitan drży, bo widzi niebieskie chmury, które przewalają się po niebie. — Poskramiamy dziką bestię, ale z jakim wysiłkiem.

— Proch i ogień.

Jeżeli ta biedna dziewczyna, która tam siedzi w kuchni i nic nie przeczuwając, może ceruje moją bieliznę, ma być prochem — niech wie, że ja czuwam — ja ogień. Ten ojciec jej, który może poprawia teraz pług do wiosennych zasiewów, i matka, która tęskni za nią, mogą być spokojni: nie zhańbię im córki. Ta nędza, która wygnała ją z ojcowej izby do miasta, do cudzych, do obcych, jest łańcuchem, na którym teraz miotam się w samczej wściekłości.

Boże, oto idziesz mi na pomoc. Nie wzywałem Cię, a wiem, że już dążysz. O, tego Ci nie zapomnę, Nie śpiesz się, już przeszło. Zamknę drzwi na klucz, uklęknę, biały anioł modlitwy skrzydłem swym mnie okryje, utuli.

W godzinę później:

Mam uczucie, że umyślnie przesadziłem i niebezpieczeństwo, i walkę z nim. Dziwny wiek, w którym dojrzałe myśli poplątane z dziecinnymi, a zupełnie uczciwe uczucia ubrane w obrzydliwą przesadę, wstrętną egzaltację i ohydną komedię.

Czego to nie ma w tych kilku wierszach: morze, bestia, jęk, proch, piorun. Tyle hałasu niepotrzebnego, a w rezultacie pewnie będę miał polucję, bo już jej blisko dwa tygodnie nie miałem.