— Jutro a nie dziś wszystko jedno. Po południu przedstawienia są dla dzieci.
— Właśnie, że nie, tylko że wolno wziąć jedno dziecko za darmo, a reszta wszystko to samo.
— Ale lwów po południu nie dają.
— A właśnie, że i lwów dawali.
— I wchodził do klatki?
— A wchodził.
— Jak kogo kochasz?
— Jak ojca kocham — i patrzy Stasiowi prosto w oczy.
— No to się złapałeś, bo byłeś po południu.
— Wcale się nie złapałem.