— No, o tym to już pani będzie wiedziała.

— No niech wie.

Józio jest złote dziecko. Teraz jest spokojna. Żadne z dzieci nie piśnie ani słówka. Może sobie wyjść swobodnie na godzinę.

Stasio odłożył gazetę, oparł się i patrzy na Józia:

„Maminsynek” — myśli o nim z zazdrością. — „Brata się powinno kochać. Czy ja go kocham?”

— Może zagramy w co? — decyduje się wreszcie Zosia. Józio patrzy pytająco na Stasia.

Stasio wyjmuje z szafy tom Słowackiego, bo Sienkiewicza mama dawno już pod klucz zamknęła. Stasio nie lubi wierszy. — Ojciec zadżumionych46 — może to ciekawe.

Zosia patrzy na zegar. Już przeszło pół godziny — i nic.

— Powiem mamie, żeś wyjął książkę.

— A ja powiem mamie, że ruszałaś perfumy.