— Podaruje pan ładnej panience. Niech pan kupi. Chcę zarobić na chleb i na lekarstwo dla ojca. Matka mnie wysłała.
— Ty prawdę mówisz czy kłamiesz? — oczy nieznajomego głęboko zatopiły się w oczach Antka.
— Prawdę, proszę pana — odpowiedział, patrząc śmiało.
— Słuchaj, jeżeli powiesz mi prawdę całą, to ci dam rubla.
— Ja prawdę mówię, proszę pana.
Niebieskie oczy Antka ciekawie obejmowały postać nieznajomego. Przybrał pokorną postawę.
— Masz rodziców?
— Mam matkę chorą, proszę pana, ojciec umarł.
— Jak dawno?
— Przed miesiącem, proszę pana.