Rozmowa się przerywa.

— Słuchaj, Bzik, kręci mi się okropnie w głowie...

— A tyś co myślał?

Znów pauza.

— Słuchaj — zaczyna znów Antek z rozpaczliwym wysiłkiem — to chyba wszystko jest okropnie paskudne.

— Et, bzik, mówię ci. Chodź, bo zimno.

— Nie chcę wracać.

— A tobie co się stało?

— Powiedz mi... Albo wszystko jedno.

— A widzisz. Pamiętaj, co ci mówię. Wszystko jest bzik, i nic więcej. Czasem to i ja, widzisz, tak jakoś... ot... Ale mówię sobie: bzik wszystko, i koniec...