To stokroć piękniejsze niż cyrk. Antoś takiej muzyki nigdy jeszcze nie słyszał, takich pań i takich dzieci nie widział. A jak one śmiało stąpały po lśniącej posadzce.

„Dziecię ulicy” czuło się tak drobne, nikłe wobec tych blasków, tiulów, zapachu i dźwięków.

Przechodzi dwóch panów.

Sais tu53, jestem mocno pijany.

Antek spojrzał na niego zdziwiony. Więc tak wygląda człowiek pijany? Nie ma ani oczu błyszczących, ani nosa czerwonego, ani zmiętego ubrania? Nie kłóci się, mówi głosem dźwięcznym, nie ochrypłym?

Przebiega panienka, śmieje się srebrzyście, niesie za sobą zapach piękny i woła:

— Czy jest szwaczka?

Lokaj biegnie za nią, otwiera drzwi, urocze zjawisko niknie poza drzwiami.

A tych dwoje dzieci ujęło się za ręce i tańczą.

Na progu ukazuje się Bronek.