I przednimi łapami to drzewa korzenie,

To pniaki osmalone, to wrosłe kamienie

Rwał, waląc w psów i w ludzi, aż wyłamał drzewo,

Kręcąc nim, jak maczugą, na prawo, na lewo,

Runął wprost na ostatnich strażników obławy”.56

— No, już dosyć...

— Ale poczekajże — prosi dorożkarz. — Ty się na tym nie znasz, ale ja...

— No, wiem, wiem. Dwa palce ci na polowaniu urwało i jeszcze ci mało.

— Przeczytaj no Antoś o Scyzoryku — prosi ślusarz.

— No, dobrze — godzi się dorożkarz.