— Co ci jest?
— Robak w gardle.
— Zmora cię dusi. To nic. Przeżegnaj się.
— Oj, nie odchodźcie ode mnie.
— Przeżegnaj się — powtarza kobieta.
— W Imię Ojca i Syna — zaczyna Antek. — W Imię Ojca i Syna i... kiedy zapomniałem.
— I Ducha Świę...
— A tak: i Ducha Świętego.
— No, odeszło?
— Trochę lżej.