— Co? Już zaczynasz za cudzymi żonami się włóczyć? — zapytał Wacek, wpatrując się w Antka — za wcześnie zaczynasz. Żebyś kości całe nosił, pamiętaj.
— Bóg cię pokara, chorobo — szepce Antek.
— A może...
Dobrze po północy gra się kończy, rozpoczyna pijatyka. Antkowi rozświetla się w głowie. Zbliża się do Bzika, odciąga na stronę.
— Słuchaj, Józiek, ja chyba się powieszę — mówi cicho.
— Poczekaj, ja coś wymyśliłem. Chodź, pogadamy.
Wychodzą. Niebo pokryte czarnymi chmurami, mróz zelżał.
— Antek, musisz być jeszcze cierpliwy. Ja mam myśl. Już ty bądź spokojny. Tylko do wiosny... Chcesz jechać do Ameryki?
— Wszędzie, aby nie tu.
— A widzisz. Już ja wiem, jak to się robi. Granica to głupstwo, znam tam jednego. A potem szyfkarta66 i wio! Tam będziemy sobie razem pracowali, chcesz?