— A tak, ożenić — ze złością potwierdził Antek.
— A dlaczego nie?
— Głupia jesteś.
— A ty mądry.
Szli kilka kroków obok siebie.
— Słuchaj, Zośka — zaczął znów Antek — ty wiesz przecie, że ja ci dobrze życzę.
Dziewczyna spojrzała mu w oczy.
— No wiem. Bo co?
— Pamiętaj, żebyś nie poszła na poniewierkę.
— Nie bój się.