— Co? Nie wróciła jeszcze?

Garbata patrzy na chłopca, a w oczach jej maluje się nie smutek a zdziwienie.

— A nie ma.

— Już późno — mówi Antek. — Pójdę do magazynu, dowiem się, czy jest tam.

Biegnie przez ulicę. Nie czuje deszczu, który mu wielkimi kroplami spływa po twarzy, po szyi, po rękach. Mija szeregi ulic. Staje przed znajomą kamienicą. Patrzy w okna: ciemno.

Brama zamknięta. Dzwoni.

Po chwili zgrzyta klacz w zamka. W bramie staje stróż.

— Czy z magazynu panny powychodziły?

— A co miały robić? — pyta stróż.

— Czy tu nie było takiego faceta w rękawiczkach?