— Ano, trudno... Był tu u mnie przed tobą niejeden... Może znów znajdę kogoś... na dłużej. Bóg cię prowadź. A opowiadaj o mnie, opowiadaj o moim odkryciu. Może znajdzie się ktoś, co myśl moją podchwyci.

Tego wieczora nic więcej nie mówili do siebie.

Antek położył się i zasnąć nie mógł, bo w szafie tak głośno grało.

Gdy pierwsze promienie słońca zabłysły na niebie, Antek uniósł się na swym sienniku.

— Idziesz? — zapytał starzec.

— Idę.

— Chcesz mi powiedzieć, dokąd?

— Do Zaruczaju.

— Napisz do mnie, Antku; jeżeli ten hrabia jest rozsądnym człowiekiem, to może jemu zapiszę swoje zbiory, swoje materiały do studiów, notatki i szkice. Napiszesz?

— Napiszę.