Mańka zmarszczyła brwi.

— Ja nie kłamię wcale.

— Czemu uklękłaś?

— Bo chciałam... bo myślałam, że po ścianie pluskwa chodzi.

Zdumiała się hrabianka.

— Maniu, ty nie chcesz mi prawdy mówić?

— Ja mówię prawdę.

Irena sądziła, że tak prędko zyska sobie miłość i zaufanie krzywdzonego tylekroć, poniewieranego dziecka ulicy. Bajeczkę jej powiedziała, kilka słów rzuciła w duszę chorą i chciała widzieć plony.

Wyszła zniechęcona.

Wiadomość o wyjeździe Antka jeszcze bardziej oddaliła dziewczynkę od jej opiekunów.