Dlaczego nic jej nie powiedzieli? Ona chce wrócić z Antkiem do Warszawy. Dlaczego Antek nie pożegnał się z nią? Ona nie chce tu być sama.

Mańka nie była tak odważna jak Antek, nie mogła się zdobyć na powiedzenie swym opiekunom prawdy, na powierzenie im swych myśli i uczuć. Zacięła się w sobie i postanowiła milczeć. Za słaba się czuła, by otwartą walkę im wypowiedzieć.

Była samotna, opuszczona, nieszczęśliwa.

Na próżno hrabianka kołatała do jej serca. Na próżno pragnęła wmówić w siebie, że kocha to dziecię, które brat powierzył jej opiece. Ustępowała wobec fantazji brata, obawiając się, by on znów nie zachorował, by nie wyrwał się po raz wtóry i nie poszedł w świat, aby powrócić jeszcze bardziej złamanym.

A Mańka zrozumiała to, zgadywała myśli Ireny, dosłyszała w jej słowach rozdźwięku i za obłudę płaciła niechęcią.

Hrabia pojechał do Warszawy po Jędrka.

Mańka przyjęła chłopca obojętnie. Ten dziewięcioletni mizerny chłopczyna, z wielkimi gorączkowo palącymi się oczami, z bezkrwistymi wargami, wielką głową i drobnymi rękami, przypominał jej ciągle Antka zwinnego, silnego Antka-opiekuna. I żal miała do chłopczyny, że miejsce Antka zajął.

Jędrek wziął się do nauki, do czytania. Godzinami całymi pragnął słuchać hrabiego, Ireny, lekarza. Mówili oni jeszcze piękniej niż Suchy Felek na swej krypie.

Hrabianka zaczęła uczyć Mańkę. Nauka szła bardzo tępo, lekcje były dla niej długie i nudne. Powtarzać ciągle jakieś znaczki, których się nie rozumie, być bezustannie poprawianą.

— Nie, Maniu, powtórz jeszcze raz. Uważaj, nie myl się.