— Ależ nie, ty pracujesz.

— Ja wiem, że teraz tak nie jest, ale dawniej... A my tego okropnie nie lubimy, bo u nas nie ma żadnych podziękowań i wdzięczności. A „państwo” to zaraz chcą, żeby ich „lizać” za wszystko. I dlatego nikt porządny żadnej „łaski” nie chce, a jak musi przyjąć, to jest zły.

— Masz słuszność, Maniu — szepnęła w zadumie Irena. — I właśnie wy dobrze robicie. Tak właśnie być powinno... A powiedz teraz, Maniu, czy ci tu dobrze?

— Jak w raju — szepnęła Mańka, patrząc jej w oczy.

— A czy ty się nie za bardzo męczysz w żłobku?

— O nie, ja to lubię.

— A powiedz, Maniu, czy ciebie nauka nudzi?

— Nie, ja bym chciała dużo umieć i dużo wiedzieć, tylko nie lubię się uczyć.

— Dlaczego?

— Bo co mnie tam obchodzi, czy „woda” jest rzeczownik czy podmiot? Ja wiem, że woda jest do picia i już.