— Chcę pani powiedzieć, że tak jest właśnie, jak pani mówiła. Ja już od dawna wiedziałam, że pani tak myśli.
— A jak ja myślę? — zapytała, obejmując ją i przyciągając ku sobie.
— Że jeżeli pani robi komu coś dobrego, to nie dlatego, żeby pani dziękowali i po rękach całowali, ale żeby ten, któremu pani coś dobrego zrobiła, znowu dwom innym dobrego coś uczynił, a ci dwaj czterem i tak dalej.
Irena posadziła dziewczynkę na kolanach i złożyła na jej czole pierwszy, serdeczny pocałunek.
— A dlaczego ty mi dawniej tego nie powiedziałaś?
— Bo nie lubiłam pani.
— A dlaczego mnie nie lubiłaś?
— Bo pani chciała, żebym panią lubiła.
— A czy w tym było coś złego?
— Tak, bo pani chciała, żebym panią lubiła nie tak sobie, za nic, ale za to, że pani mi jeść daje z łaski.