XV. Echo zbrodni
Po sprawdzeniu obecności świadków przewodniczący zaczął zadawać oskarżonemu pytania.
— Imię?
Żadnej odpowiedzi.
Tłumacz przetłumaczył pytanie.
— Nazwisko?
Żadnej odpowiedzi.
— Wyznanie, wiek?
Oskarżony żadnym ruchem najdrobniejszym nie zdradził się, że słyszy i rozumie pytania skierowane do niego.
Siedział w swej kurtce szarej na ławce drewnianej, w obecności dwóch żołnierzy z gołymi szablami, w obliczu sądu, pod strzałami paruset ciekawych oczu publiczności. Trącono go, żeby wstał — wstał.