— Czy pani stanowczo twierdzi, że nic z kosztowności ani pieniędzy nie zginęło pani?
— Stanowczo.
— Czy zbrodniarz mógł być spłoszony przez kogoś?
— Nie, ja wróciłam dopiero o dwunastej z moją pokojówką, a zbrodnia popełniona została podobno o dwie godziny wcześniej. Tak twierdzą lekarze.
— Gdzie pani ma schowaną biżuterię i pieniądze?
— W biurku i w stoliku przy łóżku.
— Czy listy żadne nie zginęły pani?
Na sali zainteresowanie, szmer.
— Żadne listy mi nie zginęły.
Zdziwienie.