— Czy oskarżony umie czytać?

— Nieboszczka go nauczyła.

— Czy zwierzała się przed panią ze swoich uczuć dla „swego kawalera”?

— Powiedziała mi raz, gdym ją pytała: „To biedny chłopiec, proszę pani”.

— Czy pani nie obawiała się, że mogą panią okraść?

Oskarżony spojrzał na przewodniczącego przelotnie. Spojrzenie było krótkie i silne.

— Nie, oboje sprawiali na mnie dobre wrażenie.

— Czy pani zwykle powoduje się w swych czynach wrażeniami?

Wesołość na sali.

— W tym wypadku tak.