— Ile ci dał, co?
— Dał czterdziestaka.
— Daj mi dychę.
— Ciekawam za co?
— Zawołałem cię.
— Ja bym sama go zobaczyła.
— Nie dasz? No, zobaczysz, pożałujesz.
— Masz, masz, naźrej się.
— Tylko się nie rzucaj tak bardzo.
Wziął dziesiątkę, pochwycił niedopałek papierosa, którego rzucił jakiś przechodzień i zaciągnął się.