— Antek — zawołała nagle Mańka.
— Czego ci się chce?
— Patrz, tamten znów się tu kręci.
Antek rzucił papierosa, zmierzył groźnie przeciwnika.
— Poszedł won! Tu nasze miejsce.
— Kupiłeś?
— A kupiłem, tobie co do tego? Zmiataj, mówię ci, pókim dobry.
Chłopiec zmierzył Antka od stóp do głowy.
— A boję się ciebie, myślisz?
— A myślę.