— Nie.
— I ja się modliłam dzisiaj, ale o swoje szczęście. Prosiłam pana Jezusa, żeby ten pan, z którym jadę, dał mi bardzo dużo pieniędzy i żebym mogła matce rzucić w twarz jakieś sto albo tysiąc rubli i bić ją, bić, aż by krew płynęła. O, za pieniądze ona pozwoliłaby się bić.
— Maniu, twojej modlitwy pan Jezus nie wysłuchał.
— Dlaczego?
— Bo to była zła modlitwa.
— To są złe i dobre modlitwy?
— Tak.
— A dlaczego to była zła modlitwa?
— Pomyśl sama.
— Pewnie dlatego, że chciałam bić matkę.