— Chybabym zwariował. Teraz najlepsze zarobki. I cyrk jest, i wszystko. Ja chcę koniecznie dziś wrócić do domu.

— To niemożliwe.

— Dlaczego niemożliwe? Ano, jak pan chce.

Antek czuł, że gniew w nim wzbiera, ale tłumił to uczucie głęboko. Doznawał rozczarowania i niechęci, że nie udało mu się ocyganić tego pana.

Cwana sztuka — pomyślał — ale nie poradzi nic ze mną”.

— Musisz zostać chociaż kilka dni.

— Nie chcę.

— Dlaczego, Antosiu?

— Bo nie chcę i już.

— A gdybym cię bardzo prosił.