— Nie zostanę i basta. Mówię, że nie, to nie.
— Będzie ci dobrze u mnie.
— To niech sobie będzie. Pan powiedział, że będę mógł sobie pójść, gdyby mi się nie podobało; taki, co łamie słowo honoru, e! to na nic.
— Ja ciebie proszę tylko.
— A ja nie chcę.
— Więc zostań tydzień choćby. Pomyśl, przecież Mania sama tu będzie; wy się lubicie.
— A co ona mnie obchodzi? Takich jak ona, to sobie sto znajdę. Co Mańka? Głupia i już. Jak sobie chce, to niech zostaje; ja jej nie bronię. I tak przez nią to wszystko.
— Czy chcesz się z nią zobaczyć?
— Wszystko mi jedno.
Zarucki skierował się ku drzwiom, Antek wysadził za nim język i zagrał mu na nosie.