— Zobaczymy.
— Ano.
— Pies szczeka, wiatr wieje.
Antek przyskoczył do przeciwnika z zaciśniętymi pięściami.
— Słuchaj, powiedz no jeszcze co.
— A powiem.
Rozległ się odgłos uderzenia.
Do walczących zbliżyła się Mańka.
— Antoś, przestań już — prosiła.
— Wynoś się, o! — rzekł zirytowany Antek.