— Daję słowo.

— A tu masz pieniądze na drogę.

Antek podał mu rękę, hrabia pocałował go w czoło.

— A jak ci tam źle będzie, wracaj do nas.

— A pan niech weźmie Jędrka Marcinowego na moje miejsce.

Antek dał mu adres chłopca.

— Nie pożegnasz się z Mańką?

— E, nie potrzeba.

Otworzyła się żelazna brama. Przeszli przez aleję lipową, przez drogę, przez most, do wsi, zaszli do mieszkania rządcy.

— Hrabia prosi o bryczkę i konie.