— Cicho, bo ojca obudzicie.
— Cicho, szczeniaki!
— Na, weź chustkę.
— A gdzie?
— Tu chodź.
Odgłos bosych nóg po podłodze.
— Nie kop mnie!
— Stasiek, bo jak wstanę... — Chodź, Ignac, do mnie — mówi matka, siadając na łóżku.
— Jeszcze czego — rozlega się głos Wikty.
Znów bose nogi biegną po podłodze. Stołek potrącony wydaje łoskot.