Dziecko w kołysce płacze. Usłyszała matka.

— Posuń się. Przepuść mnie.

— Co? — pyta zaspanym głosem dorożkarz.

— Przepuść do dziecka.

— Mmm!

— A bodaj cie choroba... Śpij, córuś.

Odgłos pocałunku, miarowy stuk biegunów o nierówne deski podłogi, płacz niemowlęcia — płacz, który w ciemni nocy brzmi ponuro, jak skarga bezradna.

— Na, masz.

Płacz jeszcze donośniejszy.

— No, czego chcesz?